warning: Creating default object from empty value in /home/milinda/domains/milinda.pl/public_html/modules/taxonomy/taxonomy.pages.inc on line 33.

Blogi

Masażysta Surash

W Chennai spędziłem ponad miesiąc. A konkretnie w The Santa Ayurveda Hospital, do którego pojechałem na podreperowanie kręgosłupa. Czas poza zabiegami spędzałem na szpitalnym tarasie i na krótkich spacerach po dzielnicy T. Nagar. Miałem z niego doskonały punk obserwacyjny na tarasy okolicznych domów, na których toczyło się od – rana do wieczora – codzienne życie ich mieszkańców. Z tych obserwacji powstała mozaika impresji na temat tego miasta i napotkanych ludzi. Czytaj dalej

Prasowacz Arun

Jego cały majątek to ważące z 5 kg żelazko z „duszą” i zbita z desek buda. Pracuje w tym samym miejscu czyli przy North Boag Road od 12 lat. „Odziedziczył” to miejsce po ojcu, który też był prasowaczem. Nie żyje od 6 lat. Czytaj dalej

O ewolucji i Trójcy Świętej

Rozklekotany Ashok Leyland linii 599 z Mahabalipuram do Chennai wytoczył się z przeraźliwym skrzypieniem za Kovalam na East Coast Road. Do dworca w T. Nagar zostało ponad 30 km i prawie godzina jazdy. Przez otwarte drzwi i okna wpadała, od Zatoki Bengalskiej, przyjemna bryza chłodząc w naturalny sposób rozgrzane ciała pasażerów. Głównie dzieci wracające ze szkoły, które podjeżdżały po 2-3 przystanki, ale też pary poszukujące mocniejszych wrażeń w mieście na sobotni wieczór. Czytaj dalej

Dobry, stary Aśhok Leyland

Najczęściej używanym przez mieszkańców środkiem komunikacji publicznej są autobusy (kiedy piszę ten tekst metro jest w remoncie). Codziennie, wysłużone Aśok Leyland w kolorze brązowo-kawowym dowożą do pracy i szkół dziesiątki tysięcy ludzi. Czytaj dalej

Riksiarze – „bohaterowie” miasta

Chennai budzi się jeszcze przed świtem. Uliczny hałas powoli, falami uderza w okna domów i uszy pieszych. Przy wózkach z herbatą i drobnymi przekąskami gromadzą się pierwsi klienci. Najczęściej są to kierowcy autoriksh, personel okolicznych sklepów i firemek, właściciele drobnych kramików z owocami i kwiatami na pudzię, uliczni krawcy, szewcy, prasowacze używający jeszcze ogromnych, metalowych żelazek z „duszą” . Czytaj dalej

Życie na tarasach

W Chennai spędziłem ponad miesiąc. A konkretnie w The Shanta Ayurveda Hospital, do którego pojechałem na podreperowanie kręgosłupa. Czas poza zabiegami spędzałem na szpitalnym tarasie i na krótkich spacerach po dzielnicy T. Nagar. Miałem z niego doskonały punk obserwacyjny na tarasy okolicznych domów, na których toczyło się od – rana do wieczora – codzienne życie ich mieszkańców. Z tych obserwacji powstała mozaika impresji na temat tego miasta i napotkanych ludzi.
Druga część relacji Antoniego Styrczuli z ostatniego pobytu w Indiach Czytaj dalej

Ten „straszny” Chennai

W moich zapiskach czytelnik nie znajdzie porad i sugestii w rodzaju: gdzie zjeść i co zobaczyć. Nie ma w nich informacji o hotelach, muzeach, zabytkach, komunikacji tak charakterystycznych dla tzw. twórczości podróżniczej. Chciałem w nich oddać uchwycony przeze mnie klimat Chennai, bo jest to miasto, które – jak całe Indie – można znienawidzić lub pokochać. Dziś stwierdzam, że nie wybrałem żadnej z tych opcji. Tkwię gdzieś w zawieszeniu pomiędzy „kocham” i „nienawidzę”.
Rozpoczynamy publikacje cyklu artykułów w których Antoni Styrczula opisuje "swoje" Indie Czytaj dalej

Wiadomość dnia

Przeciętny i nijaki zespół pop nagrał banalną piosenkę, którą okrasił równie banalnym teledyskiem, zwieńczonym sceną ściągniętą z redtuba,
Banał, bzdet, kompletnie nie wart czasu jaki trzeba zmarnować na obejrzenie inkryminowanego klipu.
Ale, ale- owa banalna piosenka stała się newsem dnia i powodem listu protestacyjnego zarządu ZHP (tym co nie widzieli-na końcu nudnego obrazka do nudnej piosenki całują się namiętnie dwie dzieczyny w harcerskich mundurach) i dyskusji o homoterrorze i homofobii. Czytaj dalej

Spiski, wszędzie spiski

Lem napisał kiedyś "Zanim nie zacząłem korzystać intenertu nie wiedziałem, ze na świecie jest tylu idiotów". Ja do tego dodałbym-zanim nie zacząłem korzystać z facebooka, nie miałem pojęcia jakie idiotyzmy znajdują wyznawców. Czytaj dalej

Tolle

Posłuchałem jednego wykładu i odniosłem wrażenie, że opowiada o nyams, znanych każdemu praktykującemu dzogczen. Tyle, że widzi w nich nie początek, wstęp do praktyki a jej finałowe opus magnum (a może raczej magmum) i nie mając przed swoim "wglądem" treningu duchowego, nie potrafi swoich stanów nazywać/rozpoznawać. Dla mnie to ważny przyczynek do tego, ze bez solidnego przygotowania "dwóch treningów", nawet jeżeli doświadczy się duchowego wglądu to nie zostanie on ani prawidłowo zrozumiany ani rozwinięty. Czytaj dalej

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer