warning: Creating default object from empty value in /home/milinda/domains/milinda.pl/public_html/modules/taxonomy/taxonomy.pages.inc on line 33.

Blogi

"Wierzba bez granic" na Pogórzu Wielickim

Pośród wzgórz Pogórza Wielickiego, urozmaiconych zagajnikami, polami, łąkami i głębokimi jarami, na terenie Wiśnicko-Lipnickiego Parku Krajobrazowego znajduje się otoczony starymi jabłoniami niewielki dom, w którym mieszka niezwykła młoda rodzina. Niezwykła, bo przeciera szlaki ku życiu przyjaznemu ludziom i przyrodzie, życiu, które jest duchowo pełne i bogate. Magda i Łukasz ze swoją córeczką Malwą urodzoną w sposób naturalny w domu, ale nie tym, o którym mowa wyżej, w otoczeniu mądrych kobiet, to owa rodzina ze wsi Łomna w gminie Nowy Wiśnicz. Czytaj dalej

Kraina Przebudzonego

Bihar – kraina świętego drzewa pipal (ficus religiosa), łanów szafranowych aksamitek i gibkiej trzciny cukrowej, szachownic zielonych pól ryżowych oraz sadów mango i guajawy. Czytaj dalej

Jak afrykańska wspólnota wydobyła się z nędzy

Jest to opowieść o afrykańskiej społeczności, która uzdrowiła zniszczone ekosystemy, przywróciła wyschnięte źródła, zregenerowała gleby odbudowała podupadłe rolnictwo i wyciągnęła sama siebie z biedy i niedożywienia.

W wiejskiej afrykańskiej społeczności Shona w Zimbawe pięć wiosek zamieszkałych przez 7000 mieszkańców połączyło siły, aby permakulturowymi metodami uzdrowić zdegradowaną ziemię. Projekt rewitalizacji gruntów nazwano od imienia lokalnego wodza Chikukwa. Czytaj dalej

Masażysta Surash

W Chennai spędziłem ponad miesiąc. A konkretnie w The Santa Ayurveda Hospital, do którego pojechałem na podreperowanie kręgosłupa. Czas poza zabiegami spędzałem na szpitalnym tarasie i na krótkich spacerach po dzielnicy T. Nagar. Miałem z niego doskonały punk obserwacyjny na tarasy okolicznych domów, na których toczyło się od – rana do wieczora – codzienne życie ich mieszkańców. Z tych obserwacji powstała mozaika impresji na temat tego miasta i napotkanych ludzi. Czytaj dalej

Prasowacz Arun

Jego cały majątek to ważące z 5 kg żelazko z „duszą” i zbita z desek buda. Pracuje w tym samym miejscu czyli przy North Boag Road od 12 lat. „Odziedziczył” to miejsce po ojcu, który też był prasowaczem. Nie żyje od 6 lat. Czytaj dalej

O ewolucji i Trójcy Świętej

Rozklekotany Ashok Leyland linii 599 z Mahabalipuram do Chennai wytoczył się z przeraźliwym skrzypieniem za Kovalam na East Coast Road. Do dworca w T. Nagar zostało ponad 30 km i prawie godzina jazdy. Przez otwarte drzwi i okna wpadała, od Zatoki Bengalskiej, przyjemna bryza chłodząc w naturalny sposób rozgrzane ciała pasażerów. Głównie dzieci wracające ze szkoły, które podjeżdżały po 2-3 przystanki, ale też pary poszukujące mocniejszych wrażeń w mieście na sobotni wieczór. Czytaj dalej

Dobry, stary Aśhok Leyland

Najczęściej używanym przez mieszkańców środkiem komunikacji publicznej są autobusy (kiedy piszę ten tekst metro jest w remoncie). Codziennie, wysłużone Aśok Leyland w kolorze brązowo-kawowym dowożą do pracy i szkół dziesiątki tysięcy ludzi. Czytaj dalej

Riksiarze – „bohaterowie” miasta

Chennai budzi się jeszcze przed świtem. Uliczny hałas powoli, falami uderza w okna domów i uszy pieszych. Przy wózkach z herbatą i drobnymi przekąskami gromadzą się pierwsi klienci. Najczęściej są to kierowcy autoriksh, personel okolicznych sklepów i firemek, właściciele drobnych kramików z owocami i kwiatami na pudzię, uliczni krawcy, szewcy, prasowacze używający jeszcze ogromnych, metalowych żelazek z „duszą” . Czytaj dalej

Życie na tarasach

W Chennai spędziłem ponad miesiąc. A konkretnie w The Shanta Ayurveda Hospital, do którego pojechałem na podreperowanie kręgosłupa. Czas poza zabiegami spędzałem na szpitalnym tarasie i na krótkich spacerach po dzielnicy T. Nagar. Miałem z niego doskonały punk obserwacyjny na tarasy okolicznych domów, na których toczyło się od – rana do wieczora – codzienne życie ich mieszkańców. Z tych obserwacji powstała mozaika impresji na temat tego miasta i napotkanych ludzi.
Druga część relacji Antoniego Styrczuli z ostatniego pobytu w Indiach Czytaj dalej

Ten „straszny” Chennai

W moich zapiskach czytelnik nie znajdzie porad i sugestii w rodzaju: gdzie zjeść i co zobaczyć. Nie ma w nich informacji o hotelach, muzeach, zabytkach, komunikacji tak charakterystycznych dla tzw. twórczości podróżniczej. Chciałem w nich oddać uchwycony przeze mnie klimat Chennai, bo jest to miasto, które – jak całe Indie – można znienawidzić lub pokochać. Dziś stwierdzam, że nie wybrałem żadnej z tych opcji. Tkwię gdzieś w zawieszeniu pomiędzy „kocham” i „nienawidzę”.
Rozpoczynamy publikacje cyklu artykułów w których Antoni Styrczula opisuje "swoje" Indie Czytaj dalej

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer