Mieszczuchy do wyborów!

"Jesteśmy alternatywą dla duopolu PiS-PO. Alternatywą dla ekstremistów spod znaku KNP i Ruchu Narodowego" Jan Śpiewak, Miasto jest Nasze, Warszawa
Porozumienie Ruchów Miejskich na początku lipca tego roku, impulsem, przełomem był sukces kampanii Kraków Przeciw Igrzyskom i referendum w którym mieszkańcy Krakowa odrzucili pomysł zorganizowania w mieście Igrzysk Olimpijskich.

Obecnie porozumienie tworzą: Miasto jest Nasze (Warszawa), Kraków Przeciw Igrzyskom (Kraków), Prawo do Miasta (Poznań), Gdańsk Obywatelski (Gdańsk), Czas Mieszkańców (Toruń), Samorządni.pl (Płock), Przyjazny Wrocław (Wrocław), Razem dla Opola (Opole), Ludzie dla Miasta (Gorzów Wlkp.), Gliwice to My (Gliwice), Świdnickie Forum Rozwoju (Świdnica) oraz RSS Nasze Miasto (Racibórz).
Każde ze stowarzyszeń zachowuje swoją autonomię, własny program i tworzy własny komitet wyborczy w mieście w którym działa.
Czy taka struktura jest siłą czy słabością ruchów miejskich? Wspólna lista i "marka" w wyborach mogła by, zwłaszcza słabszym z organizacji mocno pomóc. Byłaby też jakąś odpowiedzią na zarzuty wobec ruchów miejskich, że nie potrafią się dogadać i połączyć. Z drugiej strony natomiast groziłoby to "centralizmem demokratycznym" i stworzenia kolejnej partii politycznej, od czego aktywiści miejscy zdecydowanie się odcinają.
Dlatego też, nie doszło w Warszawie do porozumienia z Zielonymi w sprawie. Rozideologizowani działacze, na czele z Joanną Erbel (która ostatnio na Zielonym Kongresie Samorządowym, stwierdziła, zę współpraca z "ruchami miejskimi" nie jest możliwe, bo są one prawicowe), nie są dobrym partnerem czy koalicjantem dla ugrupowań dystansujących się od sporów i przepychanek ideologicznych i "osi zła" PO-PiS.
Zresztą brak formalnego sojuszu nie jest równoznaczny z konkurowaniem czy zwalczaniem, do czego przyzwyczaiły nas głowne ugrupowania w polskiej polityce. W Krakowie zarówno Marek Leśniak (kandydat Kraków Przeciw Igrzyskom na prezydenta miasta) jak i wiele innych osób KPI jest związanych z Zielonymi.
Formalny sojusz byłby jednak sprzeczny z zasadami i wartościami ruchów miejskich, które chcą łączyć, łączyć wokół konkretnych problemów i rozwiązań, wokół poprawy jakości życia i odebrania miast politykom, korporacjom i develeporom. Wokół tych kwestii łączą się zarówno "obrońcy krzyża", "genderyści", rozczarowane do PO lemingi i znużone majaczeniami o smoleńsku "mohery" (a neawet "buddyjscy fanatycy religijni")
Jak już pisałem można te ruchy uznać zarówno za prawicowe jeżeli rozumieć prawicowość jako republikanizm czyli dobro wspólnoty jak i lewicowe jeśli sięgnąć do dawnego rozumienia słowa "socjalny" czyli dotyczący społeczeństwa, służący zaspokojeniu potrzeb ogółu.
Ta specyfika "ruchów miejskich" sprawia, że zarówno przedstawiciele "tradycyjnej" polityki (włącznie z Zielonymi, czego przykładem jest wspomniana wypowiedź Joanny Erbel) jak i "dziennikarze" pozostają cokolwiek bezradni i niekompetentni wobec tego fenomenu.
Niestety daje to pole do popisu rozmaitym "użytecznym idiotom" i partyjnym funkcjonariuszom, którzy "po inni i na bazie" atakują ruchy miejskie zarzucając brak programu, niedoświadczenie w polityce czy skłócenie.
Ten ostatni argument jest o tyle absurdalny, ze sam fakt istnienia PRM jest dowodem, że ruchy te potrafią się porozumieć, tworzyć wspólnotę, wspólnotę wartości a nie interesów jak robią to partie polityczne (czego najlepszym dowodem jest nowy rząd, który jak powiedziała Pani Premier "ma skonsolidować Platformę"). W Warszawie stowarzyszenie Miasto jest Nasze utworzyło porozumienie wyborcze ze stowarzyszeniami Inicjatywa Mieszkańców Warszawy, Ochocianie i Wola Zmian. Każda z organizacji zachowuje swoją odrębność, własne komitety wyborcze jednak listy kandydatów będą wspólne tam gdzie jedna z organizacji ma swój komitet pozostałe nie wystawiają swojej listy. Być może to jest nowy, federacyjny, demokratyczny i partycypacyjny model organizacji społecznych dla nowego wieku.

W atakach na PRM celują funkcjonariusze PO, wyczuwający zagrożenie. Kuriozalnym ale i symptomatycznym był tu wywiad jakiego udzielił Gazecie Wyborczej Jarosław Szostakowski, sekretarz warszawskiej PO, lider partii w Radzie Warszawy. Funkcjonariusz zrównał w swoich wypowiedziach MJN z Warszawską Wspólnotą Samorządową Piotra Guziała, ugrupowaniem stworzonym przez "wysadzonych z siodła" funkcjonariuszy partyjnych PO, SLD i AWS, i komitetem "Dla Bemowa", byłego prominentnego członka i burmistrza Bemowa,PO Jarosława Dąbrowskiego. To ostatnie zestawienie jest tym bardziej absurdalne i tym większą manipulacją, ze jest to człowiek który pod parasolem swej partii dopuszczał się wielu nadużyć czy wręcz przestępstw, za które nie został w żaden sposób pociągnięty do odpowiedzialności a wyszły one na jaw w dużej mierze za sprawą działań... stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.
Za niespełna dwa miesiące wybory samorządowe. Samorząd, który miał stać się filarem Rzeczypospolitej i podstawą budowy społeczeństwa obywatelskiego stał się łupem partyjnym i miejscem rozgrywania politycznych interesów. Czy te wybory będą początkiem odbijania miast i budowania ruchu naprawy a właściwie budowy rzeczypospolitej samorządnej zależy od każdego z nas. Mieszczuchy na wybory!

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer