Papież o bałwochwalczym kapitalizmie

"Kiedy kapitalizm stawia sobie dążenie do zysku za jedyny cel, grozi mu stanie się strukturą bałwochwalczą, jakąś formą kultu. „Bogini fortuna” to coraz bardziej nowe bóstwo pewnego typu finansów i całego systemu hazardu, który niszczy miliony rodzin na świecie, a któremu wy słusznie się sprzeciwiacie"
W sobotę 4 lutego papież Franciszek spotkał się z uczestnikami Kongresu poświęconego Ekonomii Wspólnoty, organizowanego przez Ruch Fokolarynów (Focolari).

Chiara Lubich, założycielka ruchu FocolariEkonomia Wspólnoty (Komunii) to sieć przedsiębiorców działająca w ramach zapoczątkowanego przez Chiarę Lubich, pochodząca z katolicko-lewicowej włoskiej rodziny (jej ojciec był socjalistą, matka głęboko wierzącą katoliczką, a brat walczył w ruchu oporu) podczas II wojny światowej Ruchu Fokolarynów, którego podstawowym przykazaniem jest radykalne życie przykazaniem miłości wzajemnej, aby utrzymywać żywą obecność Jezusa.
Idea Ekonomia Komunii pojawiła się podczas podróży Chiary Lubich do Brazylii w reakcji ogrom nierówności społecznych i nędzy w tym kraju.
Tak wyjaśnia czym jest Ekonomia wspólnoty Luigino Bruni, koordynator sieci na świecie:
Mowa jest o całkowicie nowym spojrzeniu na ekonomię; to nie nowa forma działań no profit, tylko przypomnienie, że prawdziwym powołaniem gospodarki musi być dzielenie się. Kiedy ekonomia staje się tylko bogaceniem jednych kosztem innych, będzie zaprzeczeniem samej siebie. Staramy się więc pokazać prawdziwe powołanie gospodarki społecznej. Jest to wielkie wyzwanie, ponieważ dotyczy to samego serca gospodarki. Jeśli ekonomia oznacza współpracę, wzajemną korzyść staje się wspólnym wzrastaniem, a co za tym idzie, musi oznaczać dzielenie się bogactwem także z innymi. To wielkie i ambitne zadanie. Ekonomia Wspólnoty, jeśli chodzi o zyski, premiuje nas mało. Przynosi jednak satysfakcje innego rodzaju: mamy spokojne sumienie, wiemy, że uczestniczymy w projekcie wspierającym ludzi w trudnościach i że wypełniamy w ten sposób swój obowiązek
Podczas spotkania z uczestnikami sieci papież Franciszek podkreślił sprzeczności obecnego sytemu ekonomicznego zasadniczym problemem etycznym kapitalizmu jest to, że tworzy odpady, by potem starać się je ukryć albo naprawić, by nie było ich widać", zwracając też uwagę na możliwości jakie otwiera ekonomia wspólnoty.
Duchowa wspólnota serc jest jeszcze pełniejszą, kiedy staje się wspólnotą dóbr, talentów, zysków. Przedsiębiorstwo nie tylko nie musi niszczyć wspólnoty osób, ale może ją budować i promować

Ostrzegał tez przed "chodzącym przez kieszeń diabłem":
Pieniądz jest ważny, przede wszystkim wtedy, gdy go nie ma, a od niego zależy żywność, szkoła, przyszłość dzieci. Jest jednak bożkiem, kiedy staje się celem. Skąpstwo nie przypadkiem jest wadą główną, jest grzechem, bo gromadzenie pieniędzy dla siebie staje się celem własnego działania. To właśnie Jezus nazwał pieniądz «panem»: «Nikt nie może dwóm panom służyć». Jest ich dwóch: Bóg i bożek-pieniądz. Kiedy kapitalizm stawia sobie dążenie do zysku za jedyny cel, grozi mu stanie się strukturą bałwochwalczą, jakąś formą kultu. „Bogini fortuna” to coraz bardziej nowe bóstwo pewnego typu finansów i całego systemu hazardu, który niszczy miliony rodzin na świecie, a któremu wy słusznie się sprzeciwiacie. Ten bałwochwalczy kult jest namiastką życia wiecznego. Pojedyncze wyroby – auta, telefony – starzeją się i zużywają, ale kiedy mam pieniądze czy kredyt, mogę zaraz kupić inne, łudząc się, że pokonuję śmierć. Rozumie się wtedy etyczną i duchową wartość waszego wyboru, by oddawać zyski do wspólnego użytku. Najlepszy i najbardziej konkretny sposób, by pieniądz nie stał się bożkiem, to dzielić go z innymi, zwłaszcza ubogimi, czy dać młodym naukę i pracę, przezwyciężając pokusę bałwochwalstwa wspólnotą. Kiedy podzielacie i darujecie swoje zyski, jest to z waszej strony akt wzniosłej duchowości, bo mówicie faktami do pieniądza: ty nie jesteś Bogiem, nie jesteś panem. I nie zapominajcie tej wzniosłej filozofii i teologii, która kazała mówić naszym babciom: «Diabeł wchodzi przez kieszeń»

Porównał też obecny system do zbójców z przypowieści o dobrym samarytaninie, dodając że filantropia jest jedynie leczeniem objawów a działać należy usuwając przyczyny, "struktury grzechu" rządzące światową gospodarką:
Trzeba więc dążyć do zmiany reguł gry systemu gospodarczo-społecznego. Naśladować miłosiernego Samarytanina z Ewangelii nie wystarcza. Oczywiście, kiedy przedsiębiorca czy ktokolwiek natknie się na kogoś, kto padł ofiarą, ma się o niego zatroszczyć, a nawet włączyć w swoje braterskie działanie rynek, jak miłosierny Samarytanin właściciela gospody. Wiem, że staracie się to czynić od 25 lat. Trzeba jednak działać przede wszystkim zanim człowiek wpadnie w ręce zbójców, zwalczając struktury grzechu, które wytwarzają przestępców i ich ofiary. Przedsiębiorca, który jest tylko miłosiernym Samarytaninem, spełnia połowę swojego obowiązku: leczy dzisiejsze ofiary, ale nie zmniejsza liczby jutrzejszych. Dla wspólnoty trzeba naśladować miłosiernego Ojca z przypowieści o synu marnotrawnym i oczekiwać w domu na synów, współpracowników, którzy zbłądzili, objąć ich i świętować z nimi, a nie dać się zablokować tym, którzy z powołaniem się na zasługi odmawiają miłosierdzia. Przedsiębiorca wspólnoty ma robić wszystko, aby ci, którzy błądzą, mogli mieć nadzieję na pracę i godną zapłatę, a nie musieli jeść tego co świnie
Podkreślał też znaczenie dzielenia się i pomocy wzajemnej, zwracając uwagę również na to, ze unikanie płacenia podatków jest negowaniem wspólnoty.
To jest wzajemność. Wspólnota nie jest tylko dzieleniem się dobrami, ale także ich pomnażaniem, tworzeniem nowego chleba, nowych dóbr, nowego Dobra pisanego wielką literą. Żywa zasada Ewangelii pozostaje czynną tylko wtedy, gdy ją darujemy, bo miłość jest czynna, kiedy kochamy, a nie kiedy piszemy opowieści czy oglądamy telewizyjne seriale. I jeżeli zachowujemy ją zazdrośnie tylko dla siebie, pleśnieje i zamiera, a Ewangelia może spleśnieć. Ekonomia wspólnoty będzie miała przyszłość, jeśli darujecie ją wszystkim i nie pozostanie wewnątrz waszego «domu». Darujcie ją wszystkim, a najpierw ubogim i młodzieży, którzy najbardziej jej potrzebują i umieją sprawić, że otrzymany dar zaowocuje! Aby mieć życie w obfitości, trzeba nauczyć się dawać: nie tylko zysk z przedsiębiorstw, ale siebie samych. Pierwszym darem przedsiębiorcy jest on sam: wasze pieniądze, choć ważne, to za mało. Pieniądz nie ocala, jeśli nie towarzyszy mu dar osoby. Dzisiejsza ekonomia, ubodzy, młodzież potrzebują przede wszystkim waszej duszy, waszego braterstwa pełnego szacunku i pokory, waszej woli życia, a dopiero potem waszych pieniędzy

źródła:
Radio Watykan
Rzeczpospolita

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer