A może wybuchnie jakaś nowa religia a ludożerka zechce przestać żreć bez opamiętania?

A może wybuchnie jakaś nowa religia
i ludożerka zechce przestać
żreć bez opamiętania i odcinać sobie źródła tlenu? (wycinać zielone płuca ziemi) i kopać pod sobą grób w postaci kopalń, wydobycia paliwa, spalania, plastiku, betonowania, regulacji rzek, chemizacji i globalizacji rolnictwa, holocaustu zwierząt, produkcji plastiku?

A może niechciana wiedza zostanie przyswojona i wraz ze zrozumieniem nastąpi opamiętanie?
Wspólnota Ziemian dla zachowania życia na Ziemi, gromadzenie dóbr w sobie a nie na zewnątrz i ogólnoświatowa rewolucja ekologiczna? Może legislacja zacznie sprzyjać ochronie ziemi
a nie grupom interesu?

,,Eksperci twierdzą, że wzrost nie zatrzyma się na zakładanych
2 stopniach Celsjusza; Ziemia będzie ogrzewać się dalej. Pokrywa lodowa biegunów zacznie gwałtownie topnieć.

To doprowadzi do obniżenia temperatury mórz i oceanów.
Prądy morskie takie jak Golfstrom, który wpływa na pogodę
w Europie, przyniosą stabilizację temperatury, ale dopiero na poziomie 4-5 stopni Celsjusza więcej niż na początku XIX wieku. Lodowce, które stopnieją przed stabilizacją, podniosą poziom mórz od 10 do 60 m, co doprowadzi do całkowitego zatopienia całych państw.

Istnieje tylko jedno wyjście z sytuacji, które pozwoliłoby uratować potomków i planetę przed katastrofą - ogólnoświatowa rewolucja ekologiczna, do której musiałyby się przyłączyć wszystkie państwa."

Niestety nauka dla przyrody nie robi nic dobrego, również w tym przypadku patrząc przez pryzmat antropocentryzmu, uważa że trzeba być demiurgiem i koniecznie ingerować. Tymczasem rośliny przed chorobami i pasożytami najlepiej chroni się innymi roślinami. Wystarczy nie gloryfikować preparatów i nie być wygodnym. Jak wiemy ludzkość umiera na wygodę i maksymalizację zysków, budowanie kapitału i ujarzmianie niesfornej i niepotrzebnej natury. ,,Neonikotynoidy pozostają w środowisku nawet przez kilka lat. Trafiają do każdej komórki rzepaku, a później do gleby, wody i innych roślin. Dlatego toksyczne oddziaływanie tych pestycydów jest takie szkodliwe. Osłabione ich działaniem pszczoły gubią drogę do ula, przestają zdobywać pokarm. Tracimy na tym my, pszczelarze oraz środowisko naturalne. Dlatego apelujemy o jak najszybsze cofnięcie tej szkodliwej decyzji! – powiedział Janusz Kasztelewicz, wiceprezes Stowarzyszenia Pszczelarzy Zawodowych.

Praca pszczół jest warta ponad 4 miliardy złotych rocznie. Tyle straciliby polscy rolnicy, gdyby pszczół – tych hodowlanych i dzikich – nie było. Z naszych stołów zniknęłyby te piękne, soczyste owoce i warzywa. Czy minister naprawdę chcę zastąpić Dzień Pszczoły, Dniem Pestycydów? – pytał Waldemar Kudła, prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego, nawiązując do happeningu pod ministerstwem.

Rzepak jest uprawą, którą pszczoły bardzo lubią. Jednocześnie, to tu najczęściej dochodzi do zatruć pszczół miodnych. Zgoda ministra rolnictwa tylko pogorszy tę sytuację. Potencjalny większy zysk wielkich producentów rzepaku uzyskany zostanie ogromnym kosztem pszczół i pszczelarzy – powiedział Piotr Skorupa ze Stowarzyszenia Pszczelarzy Polskich Polanka." https://ulicaekologiczna.pl/akcje-spoleczne/polska-bez-pszczol-niezrozum...

GM

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer