Każdy krok niesie pokój

Każdy nasz krok, każde słowo, spojrzenie, każdy dotyk i każdy oddech może być w intencji pokoju i TYM SAMYM być ucieleśnieniem pokoju, realizacją pokoju.
marszAleppo.jpg
Budzę się kiedy jeszcze noc za oknem.
W pokoju jest cisza.
Pokój zanurzony jest w ciszy.
Obserwuję, jak powoli, bardzo powoli, z tej ciszy zaczynają wyłaniać się dźwięki. Szumy. Szelesty. Szelest mojego oddechu. Szelest wiatru za oknem.
Potem - jak z ciszy bezruchu wyłania się ruch. Nie chcę burzyć tej niezwykle mocnej, ogromnej wręcz, ale jednocześnie delikatnej ciszy. Spokojne ruchy. Powolne ruchy. Ostrożne ruchy. Każdy ruch ma swój cel, a w tym celu jest intencja wypływająca ze spokojnego serca. Pokój.
Potem przychodzi czas na słowo. Ale zanim się to stanie, najpierw pytam sam siebie, czy to już? Czy już czas na rozbicie tej ogromnej ale bezbronnej ciszy czymś tak potężnym, jak słowo? W jakim celu?
To się dzieje codziennie. W każdej chwili, w każdej sekundzie. Rozbijamy ciszę słowem, ruchem, myślą. Z jaką intencją?
Dałem kiedyś przyjacielowi na urodziny bukiet polnych traw. Trawy były w zasadzie tylko szkieletem, do którego przyczepiony był inny bukiet - niesamowita konstrukcja kryształków lodu. W nocy był srogi mróz w Lanckoronie i wszystko było pokryte białą, skrystalizowaną w niezwykłe wzory... wilgocią? oddechem? ciszą? W domu w piecu się pali i ciepło roztopi ten cud natury więc po co mu to niosę? Po co skazuję na zniknięcie coś, co tak niesamowite, że w głowie się nie mieści, i tak bezbronne i delikatne? Jaką mam intencję? Jaki cel?

Wszystko wyłania się z ciszy. Z ciszy bezruchu wyłania się ruch. Z ciszy między słowami wyłaniają się słowa. Z ciszy między myślami wyłaniają się myśli. Oddech rodzi się między wydechem i wdechem. Czemu burzę tą ciszę? Czy po to, żeby nieść pokój, czy może zniszczenie? Miłość czy złość?

Każdy krok, każde słowo, myśl, dotyk, nawet każdy oddech może być w intencji pokoju, w spokoju, z ostrożnością i uważnością. W ten sposób pokój staje się rzeczywistością, zaczyna BYĆ.

Szedłem kilka dni z #CivilMarchForAleppo, z ludźmi, którzy zdecydowali się nadać znaczenie swoim krokom, swojemu czasowi, oddechom i rozmowom. W intencji pokoju. Hasłem przewodnim jest pokój w Aleppo, ale nie będzie pokoju w Aleppo, jeśli nie będzie pokoju w całej Syrii. Nie będzie też pokoju w Syrii, jeśli nie będzie pokoju na całym Bliskim Wschodzie. Nie będzie pokoju na Bliskim Wschodzie, jeśli nie będzie pokoju na całym świecie. Nie będzie pokoju na całym świecie, jeśli nie będzie pokoju między mną a Tobą. Nie będzie pokoju między nami, jeśli nie będzie pokoju we mnie.

Pokoju, spokoju i uważności w każdym ruchu, słowie i myśli...
I najzwyklejszego ale czasem najtrudniejszego - po prostu uśmiechu i spojrzenia w oczy drugiemu człowiekowi. To tam właśnie JEST pokój. A nie w umowach między rządami, co tylko na papierze, w teorii, w abstrakcji. Pokój, żeby był, musi BYĆ. A jedyne miejsce, gdzie może zaistnieć, jest wewnątrz mnie, wewnątrz każdego z nas, w spokoju i intencji z jaką żyjemy.

Wrócę jeszcze do marszu, bo to, co zainicjowała Anna Alboth i do czego postanowiło dołączyć tak wielu ludzi, to coś niezwykle odważnego i niespotykanego w dzisiejszych czasach. Odwaga wyjścia z wszechobecnej narracji tworzącej podziały, dzielącej coś, co u podstaw jest niepodzielne. Flagą marszu nie jest flaga syryjskiej rewolucji, nie ma tam też flagi syryjskiego rządu. Nie ma flagi USA ani flagi Rosji. Nie ma flag islamskich. Nikt też nie niesie nad głowami krzyża. Jedyną flagą, jaka jednoczy tych, co uczestniczą w marszu jest biała flaga symbolizująca pokój. Pokój w Aleppo, pokój w Syrii, pokój na świecie. Pokój (i spokój) wszędzie jest ten sam. Reszta wyłania się z ciszy.

Niezwykłe w tym marszu jest to, że każdy człowiek, którego tam poznałem, jest indywidualistą. Każdy ma inny pomysł na życie. Każdy zajmuje się czym innym. Ale w tej różnorodności każdemu zależy na pokoju na świecie. Na szczęściu swoim i przede wszystkim innych. Ta idea robienia czegoś dla innych idzie razem z marszem i rozchodzi się naokoło - w efekcie czego setki ludzi po drodze wspierają marsz, czy to jedzeniem, czy noclegiem, czy zwykłym uśmiechem i słowem poparcia.

Idąc w tym marszu, czułem, że idziemy jednocześnie w trzech kierunkach. W płaszczyźnie poziomej marsz buduje most, łączy brzegi, tworzy możliwość dialogu i porozumienia, symbolicznie łącząc środek Europy ze środkiem Bliskiego Wschodu. Po drugie, marsz idzie w głąb. W głąb zrozumienia konfliktów, wojny, cierpienia, biedy, wykluczenia. Do podstaw i fundamentów sytuacji w świecie, ale i wokół nas i co najważniejsze - w nas samych. Po trzecie - marsz idzie w górę, ponad podziały, daje możliwość spojrzenia z góry, z dystansu. Tak jak słońce czy deszcz, który padając z góry, pada równo na wszystkich, nie wybierając kto jakim językiem mówi, czy do jakiej należy partii. Marsz idąc w górę, idzie w intencji pokoju - dla wszystkich ludzi, bez wyjątku.

Do Syrii jeszcze długa droga. Na szczęście, bo dzięki temu jest jeszcze czas, żeby do nich - choć na chwilę - dołączyć i wspierając, nasiąknąć pokojem. A kto fizycznie nie może dołączyć do marszu, niech pamięta, że każdy krok, każdy dotyk, każde słowo, myśl, oddech, może być w intencji pokoju. Wtedy pokój staje się realnością.

PS. Więcej o marszu tu:
https://www.facebook.com/CivilMarchForAleppo/
http://civilmarch.org/

Mieszko Stanisławski

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer