Gdańskie auto-da-fe. Księża spalili "okultystyczne" ksiązki i artefakty

1933-may-10-berlin-book-burning.JPGW sobotę 30 marca przed kościołem NMP Matki Kościoła i św. Katarzyny Szwedzkiej w Gdańsku-Wrzeszczu kilku księży, związanych z fundacją "SMS z Nieba", dokonało inscenizacji historycznej z czasów inkwizycji i nazizmu paląc książki i przedmioty uznane za "okultystyczne".
Spalono m.in. książki J.J Rawlings o Harrym Potterze, Osho, Zmierzch (z cyklu dla młodzieży o wampirach), "Tajemnice Starodawnej Medycyny i Magii". Wśród spalonych przedmiotów prócz książek znalazła się różowa parasolka z Hello Kitty (co już wystarczy za cały komentarz, pokazując poziom "podpalaczy", wierzących w zmyślona historię o ofiarowaniu się szatanowi przez rysownika, który stworzył tę postać), sowa siedząca na książce czy słoń z wesoło zadartą trąbą a także palenie-figurka.jpgfigurka przedstawiająca hinduistyczne bądź buddyjskie "bóstwo", prawdopodobnie-gniewną formę jednej z dakiń. Według niepotwierdzonej informacji spalona została również figurka Buddy. Niezwykłe i fascynujące (dla psychiatrów) muszą być kręte ścieżki umysłowości tych "chrześcijan", dla których stosowniejszym terminem jest "naziści" bo palenie książek więcej ma wspólnego z Hitlerem niż z Naukami Jezusa z Nazaretu.
Post informujący, wręcz z dumą o tym haniebnym akcie, przywołującym wspomnienia najgorszych systemów totalitarnych i prześladowań, jakie nieprawomyślni pisarze i ich czytelnicy doświadczali w Polsce zaledwie trzydzieści kilka lat temu, zamieściła na swojej stronie facebookowej Fundacja "SMS z Nieba", założona przez ksędza Rafała Jarosiewicza, znanego z niekonwencjonalnych pomysłów na ewangelizację
Całej sprawie dodaje dodatkowego smaczku fakt na który, czasem poważnie a czasem żartobliwie, zwracali uwagę komentujący sprawę internauci-całe wydarzenie podpada pod art. 191 Ustawy o odpadach "Kto, wbrew przepisowi art. 155, termicznie przekształca odpady poza spalarnią odpadów lub współspalarnią odpadów podlega karze aresztu albo grzywny”

Telefonów zarówno w Fundacji jak na parafii NMP Matki Kościoła i św. Katarzyny Szwedzkiej w Gdańsku-Wrzeszczu nikt dzisiaj nie odbierał. Nie otrzymaliśmy również odpowiedzi na maila wysłanego do Fundacji. Rzecznik prasowy episkopatu Ks. Rytel-Adrianik odesłał nas do rzecznika diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, który...cóż za niespodzianka... nie odbierał telefonu. Udzielił za to wywiadu portalowi wpolityce.pl, w którym wzniósł się na wyżyny sofistyki w stylu "jestem za a nawet przeciw":
W tym wydarzeniu wyróżniłbym trzy aspekty i poziomy z których trzeba spojrzeć na tę sytuację
Pierwszy to sama forma palenia książek. Moim zdaniem jest ona dyskusyjna i nieodpowiednia. Nie zrobiłbym czegoś takiego i odradzałabym takich działań. Nie podoba mi się taka forma działalności kapłana i uważam, że jest po prostu nieodpowiednia. Druga rzecz, to sam fakt istnienia rzeczywistości, która źle wpływa na ludzkie życie - czyli magii, okultyzmu, ezoteryzmu i wróżb. Jest sporo literatury na ten temat. wiadomo, że rzeczywistość ta szkodzi człowiekowi. Zapewne o zwrócenie uwagi właśnie na to, chodziło w akcji ks. Jarosiewicza. Niejeden egzorcysta mógłby dużo o zagrożeniach duchowych i problemach, które się z tym wiążą powiedzieć.
Trzecia rzecz to kontekst, który w tej sytuacji jest bardzo ważny. Czym innym jest być na rekolekcjach, na których mówi się o zagrożeniach duchowych związanych z magią. Uczestnicy takich rekolekcji słyszą odpowiedni komentarz, konferencję. A czym innym jest tylko zobaczyć zdjęcia, które są wyrwane z kontekstu. Ludzie byli przygotowani na to, co się wydarzy i wiedzieli dlaczego to dzieje. Kapłan miał z pewnością dobre intencje, to ludzie sami przynieśli różne rzeczy do spalenia, sami wybrali to, co jest według nich szkodliwe i na to kapłan nie miał już wpływu
Pamiętajmy też, że Fundacja SMS Z NIEBA ma wiele cennych i ważnych inicjatyw, to chociażby mobilny konfesjonał, czy rekolekcje na stadionie narodowym. Jednak palenie książek jest kontrowersyjną i nieodpowiednią formą działalności duszpasterskiej. Według mnie intencje były dobre, kapłan chciał zwrócić uwagę na to, że magia i okultyzm są szkodliwe dla człowieka

Z kolei ks. Jan Kucharczyk, proboszcz parafii w której doszło do palenia książek udzielił wywiadu portalowi natemat.pl w którym otwarcie pochwala palenie książek: To nie było palenie jakichś tam książek, ale palenie przedmiotów związanych z magią i okultyzmem. Oprócz książek były tam także inne przedmioty – amulety, talizmany. To wierni je przynieśli, bo nadszedł czas, żeby zrobić z tym porządek" mówi w wywiadzie. A zapytany o skojarzenia z nazizmem odpowiada: Każdy może mieć skojarzenie jakie chce, jesteśmy przecież wolnymi ludźmi. A ludzie mają różne skojarzenia. My wiemy co szkodzi, wiemy co nie jest dobre dla wierzących i dlatego taka forma tego wydarzenia, powiedziałbym nawet, że ewangeliczna. Owszem dla jednych może być szokująca, ale ludzie, którzy mają bożego ducha – zrozumieją to.

Spychologia i chowanie głowy w piasek z jednej a z drugiej pochwalanie auto-da-fe nie są na szczęście jedynymi reakcjami ze strony wiernych i kapłanów Kościoła rzymsko-Katolickiego.
Działania Fundacji skrytykował jezuita Ks. Grzegorz Kramer, współpracownik portalu deon.pl, autor trzech ewangelizacyjnych, pisząc na blogu;
Patrzyłem wczoraj na zdjęcia Fundacji SMS z NIEBA i ogarnął mnie smutek, że Eucharystia jest wykorzystana do guseł, do taniego zabiegu spalenia książek i innych przedmiotów. Kościół nauczył mnie, że jedyne ognisko przed kościołem, od którego w ornacie odpala się ogień, to ognisko nocy Paschy, kiedy od ognia odpala się ogień zapalający ogień najważniejszej świecy, która ma mi przypominać o Zmartwychwstałym, który jest większy od wszelkiego zła.
Tak, o wiele łatwiej jest spalić kilka przedmiotów i powiedzieć jesteśmy posłuszni słowu, o wiele trudniej jest przeczytać i wypełnić, że najważniejsza jest miłość, bez której człowiek może robić wielkie rzeczy, ale jest cymbałem brzmiącym.
Nie bój się człowieku Harrego, różowego parasola (a nawet tęczowego), maski z Afryki, nie bój się książek, bój się wiary bez rozumu, wiary, która opiera się na emocjach, chwilowych przedstawieniach. Bój się wiary, która szuka zła, a nie dobra, która bardziej wierzy w moc szatna niż Boga, który jest Panem wszystkiego.


Z kolei Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny kwartalnika "Więź" skomentował gdańskie całopalenie następująco:
Ksiądz, który "liturgicznie" dokonał wielkopostnego spalenia książek, pokazał, że tak można, a nawet "trzeba". Bezdenna głupota! Mogą być mu głęboko wdzięczni następcy Nergala drącego Biblię. Bo skoro można publicznie palić jakieś książki, to dlaczego nie można ich publicznie niszczyć w inny sposób?
Przypomnę to, co pisałem: Nie istnieje nienawiść lepsza i gorsza.

Szymon Hołownia w długim i ostrym komentarzu mówi o "śmierci Kościoła" i zwraca uwagę na fundamentalną sprzeczność tego typu działań i mentalności z chrześcijaństwem i wskazuje ich manichejski charakter, uznający Zło i Dobro za dwie równorzędne siły. Ten zły porywa temu Dobremu ludzi, "obsikuje" przedmioty, zastawia niewidzialne pułapki, w które wpada każdy, kto wejdzie do chińskiej restauracji albo dotknie czwartego tomu "Harry'ego Pottera". My zaś jesteśmy czymś w skrzyżowaniu "Ghost Busters" z komandosami Pana Boga. Mamy tropić tych skurczysynów, detonować ich miny, egzorcyzmować "demony wegetarianizmu" kiełbasą swojską (bo salceson na nie już kurczę - ile to mówi o jakości polskiego mięsa - nie działa). Ks. prof. Grzegorz Strzelczyk od lat pisze o tym obłędzie i od lat zbiera bęcki od różnych miłośników kato-magii, ilustrowanych magazynów dla miłośników tropienia szatana etc. Dla nich znany (i bardzo kontrowersyjny, bo widzący szatana chyba wszędzie) o. Gabriel Amorth jest źródłem teologicznym ważniejszym niż Jezus Chrystus. Skutek tego skrzywienia - w mojej ocenie - jest szatański. Dokładnie tak: poświęcanie szatanowi czasu zabiera go Bogu. Robi z Boga niepełnosprawnego, patologicznego Ojca, który nie jest Zwycięzcą, który szatana de facto nie kontroluje, który nie jest w stanie z palcem w uchu "ogarnąć" wszystkiego, jeśli mu zaufam. To chrześcijaństwo, które budzi lęk - bo przecież wszędzie mogą czaić się "zakażone" książki, meble, sprzęty, a nie daje nadziei. Chrześcijaństwo nie jest mówieniem światu, że jest szatan, a że istnieje, żyje Chrystus

Ten haniebny akt miał miejsce w dzień po tym, gdy na Jasnej Górze przyjmowano z honorami ideowych spadkobierców III Rzeszy. VI Pielgrzymka Młodzieży Narodowej przyszła z tak chrześcijańskimi hasłami jak "Wielka Polska Katolicka". I jak widać hasło to jest coraz intensywniej wcielane w życie. Niedawno, po wprowadzeniu nowego wzoru paszportów prawicowa-antyaborcyjna działaczka Kaja Godek, kandydująca do europarlamentu z listy Konfederacji "KORWiN Braun Liroy Narodowcy" (podobnie jak wielu "wzmożonych patriotycznie" zwolenników prawicy narodowo-katolickiej), odmawiała prawo do bycia Polakami tym którym ten bogoojczyźniany paszport się nie podoba.
Przypomina to dowcip o dobroci Stalina z puentą "a mógł zabić". Tylko jakoś nam nie do śmiechu. Takie podgrzewanie sporu wokół kwestii religijno-światopoglądowych nie jest też bezpieczne dla Kościoła w Polsce, który zaczyna obecnie tracić swoją pozycję głównego i niekwestionowanego autorytetu Polaków. Legitymizowanie przemocy (również symboliczne) jest mieczem o dwóch ostrzach czy używając buddyjskiej metafory, to zlizywanie miodu z ostrza noża. Daje chwilową satysfakcję ale ostatecznie zawsze przynosi rany i cierpienie.

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer