Co z kulturą?

"Mamy tu kolejne zapytanie. Yyyy... z dziedziny kultury. Zapytanie brzmi: co... z kulturą?"
Jacek Kleyff, Salon Niezależnych, skecz "Pytania z sali"

W wywiadzie dla weekendowej Gazety Wyborczej Zbigniew Hołdys opowiada o swym spotkaniu przed paru laty z Donaldem Tuskiem, ówczesnym premierem RP.
"- Bardzo się pan rozczarował po tym spotkaniu?
- Bardzo. Bo to, o czym rozmawialiśmy, to były sprawy dla mnie kluczowe. Tusk powiedział wtedy jeszcze coś, co do dziś mi nie daje spokoju.
W którymś momencie zacząłem wyjaśniać, że najważniejsze, o czym powinniśmy rozmawiać,to kultura. Bo jedyne, co tak naprawdę mamy czysto polskiego, to język. Ale on należy do grupy języków zanikających. Obowiązuje tylko w Polsce i nie rozprzestrzenia się, a angielski jest ekspansywny.[...] Więc jedyne, co możemy zrobić, żeby ochronić nasze tak zwane dziedzictwo, to chronić język polski i wszystko, co polskie w dziedzinie kultury.
Tusk odpowiedział, że jego zdaniem kultura to część biznesu i ma na siebie zarabiać. Czyli nie kumał. "

Tyle Hołdys. Po przeczytaniu tego wywiadu zacząłem sam dumać nad pojęciem, treścią słowa "kultura". Znaczenia, symbolika przebogate. Obyczaje, twórczość, cywilizacja, nauka, sztuka... i to kluczowe... pielęgnowanie. Nie dojenie, nie eksploatowanie, ale właśnie pielęgnowanie. Coś, co przenosi w wymiar wewnętrzny, duchowy.
Czy może istnieć kultura poza duchowością? Według mnie nie. A tam, gdzie mowa o duchowości, nie zawsze odnajdziemy materialny zysk. Celem kultury nie może być tylko przewaga przychodów nad rozchodami, bo kultura to coś dalece większego i głębszego. Przeliczanie przeżyć, wartości duchowych na pieniądze przynosi zwykle cierpienie, agresję i ogłupienie. Ale jak wiadomo dla wielu ludzi tak właśnie powinno się robić i w tym miejscu z panem ex-premierem ci ludzie by się zgodzili.
Przy takim podejściu do pojęcia kultura, zaczyna się jej sens spłycać i pozbawiać szlachetności. Kultura zaczyna się wtedy kojarzyć z popcornem, strefami kibica, masowymi imprezami z muzyką disco polo, konkursami audiotele i tasiemcowymi serialami. To zresztą u nas nihil novi. Ten model kultury jest mniej lub bardziej dyskretnie lansowany od dłuższego czasu. Dla mnie i dla wielu ludzi mojego pokolenia i mojej bajki, gdzie kultura była nie tylko dziedziną ale i orężem i sposobem autoekspresji, jest to szczególnie bolesne. Elity polityczne w czasach PRL, po obu stronach barykady, za punkt honoru uważały pokazywać swoje osadzenie, umocowanie w jakiejś kulturze, odwołując się przy tym do tych lub innych wzorców i paradygmatów kulturowych. Wychodziło to, zwłaszcza komunistycznej władzy, różnie, ale ambicja była. Teraz wygląda to tak, jakby samo skojarzenie z kulturą napełniało elity strachem. Przed czym? Ano chyba przed tym, że nie okażą się "swojakami", jednymi z nas, nie aspirującymi do bycia czymś więcej, nie chcącymi się wywyższać.
Musimy chyba nieodwołalnie pogodzić się z faktem, że nasi przewodnicy nie mają ambicji inteligenckich. Pojęcie inteligencji, jako grupy społecznej o aspiracjach kulturowych i pewnym poczuciu misji, jest już chyba w tej chwili pojęciem archaicznym. Zostało wyparte przez pojęcie mitycznej klasy średniej, dla której głównym motorem napędowym aktywności jest zysk. W takim świecie kultura to, tak jak powiedział pan Tusk, element biznesu. Ma przynosić profity, bo inaczej jest bezużyteczna i generuje tylko koszty. Oczywiście mało kto myśli o tym w perspektywie długoterminowej. Ma przynosić owe profity tu i teraz. W takim świecie człowiek, reprezentujący elity narodu, nie wstydzi się swej nieznajomości poprawnej polszczyzny, podstawowych dat z naszej historii, praw fizyki czy braków w logicznym myśleniu. Świadectwem "kulturalności" staje się kibicowanie narodowej reprezentacji i szermowanie patriotycznymi sloganami.
Nie zgadzam się z tym, ale rozumiem i nie potępiam w czambuł. Czasem tylko dziwię się, że ludzie, którzy w ten sposób wychowują społeczeństwo - w lekceważeniu rzeczy niematerialnych - od czasu do czasu wpadają w lekką konsternację, gdy tak wychowany elektorat odnajduje nie w nich a w konkurencji, perspektywy bardziej intratnej przyszłości...

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer