Czy czas się bać?

Rząd chiński we współpracy z rządem nepalskim planuje planuje budowę lotnisko w pobliżu Lumbini, miejsca narodzin Buddy Siakjamujniego. Będzie to drugie lotnisko Nepalu, większe od jedynego dotychczas portu lotniczego w Kathmandu, spodziewać się można że przejmie ono prawie cały ruch lotniczy do i z tego kraju.
Komuniści z KPCh, od samego początku ChRL usiłował przejąć całkowitą kontrolę nad rejonem Himalajów. Styl w jakim władze Chin prowadzą swoją politykę uległ już jednak zmianie od czasów agresji na Tybet i wojny z Indiami o Kaszmir. Dzisiaj miejsce kałasznikowa zajmują dolary (a coraz częściej juany). Podobnie zmienia się polityka rządu chińskiego wobec buddyzmu i buddystów.
Coraz częściej mamy do czynienia z próbami nie tyle fizycznej eliminacji, co włączenia buddyzmu w polityczny system ChRL.
Budowa lotniska w Bhairahawa jest elementem tej właśnie polityki. Jest to próba przejęcia ekonomicznej kontroli na Nepalem i nad jednym z najświętszych miejsc dla wszystkich buddystów-Lumbini, miejscem narodzin Buddy Siakjamuniego.
Prawdopodobnie władze chińskie uświadamiają sobie, zarówno to, że nie da się złamać w narodzie tybetańskim buddyjskiego kręgosłupa, jak i to, że buddyzm cieszy się coraz większą popularnością i szacunkiem w krajach Zachodu.
Być może mamy obecnie do czynienia z polityka porównywalną do tworzenia w Polsce ruchu "księży-patriotów" czy Stowarzyszenia Pax Piaseckiego. Trudno powiedzieć na ile te działania władz CHRL zostana uwieńczone sukcesem. Historia "chińskiego" Karmapy, indoktrynowanego i przygotowywanego do roli pro-chińskiego przywódcy duchowego Tybetańczyków, który w wieku czternastu lat uciekł do Indii, do Dharamsali, siedziby J. Św. Dalajlamy, pozwala żywic nadzieję, że próby te zakończą się porażką.
Jednak z drugiej strony warto pamiętać, ze władze chińskie "grają" na czas po odejściu J. Św. Dalajlamy. Duchowy i moralny (a do niedawna również polityczny) przywódca Tybetańczyków ma już blisko 80 lat i sam coraz częściej mówi o swojej śmierci i kolejnym wcieleniu.
Niezależnie jak będzie przebiegać sukcesja (i czy w ogóle nastąpi- J. Św. wypowiada się na ten temat niejednoznacznie) okres "bezkrólewia" stworzy próżnie w którą wejść mogą przedstawiciele Pekinu.
Jest to tym bardziej prawdopodobne, że rząd chiński coraz częściej przedstawia Dalajlamę jako główne źródło konfliktów i problemów w Tybecie, i niejako przeciwstawiając „patriotycznym” lamom i Nauczycielom żyjącym w okupowanym Tybecie.
Z trzeciej strony warto jednak pamiętać, że tylko Dalajlama stoi pomiędzy młodymi Tybetańczykami a terroryzmem, jaki ma miejsce w pobliskiej Ujgurii.
Z czwartej jednak, jak mówił Jego Świętobliwość na niedawnym szczycie laureatów pokojowej nagrody nobla w Warszawie, działania asymilacyjne, osiedlanie chińczyków w Lhasie i całym Tybecie przynoszą też skutek odwrotny do zamierzeń władz. Coraz więcej, zwłaszcza młodych chińczyków zaczyna praktykować buddyzm tybetański i cenić tybetańską kulturę.
Trudno więc przewidzieć jak potoczy się rozwój sytuacji w najbliższych nawet latach. Warto jednak pamiętać, że budowa lotniska w pobliżu Lumbini jest tylko drobną częścią chińskiej aktywności i ekspansji nie tylko w tym rejonie ale na całym świecie. Chiny są obecnie głównym inwestorem w Afryce, wprowadzają też swoje przedsiębiorstwa do Europy. Trochę informacji na temat kulisów tych działań przeniknęło do świadomości społecznej dzięki aferze wokół budowy autostrad przez firmę Covec.
Dumping, hojne wsparcie władz chińskich, łamanie wszelkich praw i norm pracowniczych są powszechna praktyką chińskich przedsięwzięć nie tylko w Afryce ale i Europie.
Zaaprobowanie tych działań oznacza ogromne niebezpieczeństwo nie tylko gospodarcze ale i polityczne, nie tylko dla Indii, Nepalu czy Afryki ale dla każdego z nas.
Obecny ustrój Chin jest konglomeratem najgorszych cech komunizmu i kapitalizmu-dyktatura, cenzura, wszechwładza służb specjalnych, bieda i bezrobocie, narastające rozwarstwienie społeczne, bezwzględny wyzysk....

Komunizmu w Europie nie obaliła Solidarność ani Jan Paweł II. Obaliła go amerykańska gospodarka i postęp technologiczny. Obaliło go to, że w bloku wschodnim bardziej cenione były dolary niż ruble. Dzisiaj coraz ważniejszy na Światowych rynkach staje się chiński juan, USA i Unia Europejska są pogrążone w kłopotach ekonomiczne a Chiny należą do grupy krajów BRICS uznawanych za wschodzące potęgi gospodarcze i przeznaczają na badania i rozwój nowych technologii większą część PKB niż Unia Europejska
Lenin powiedział kiedyś o kapitalistach: "oni sprzedadzą nam nawet sznurek, na którym ich powiesimy", dziś największą potęgą kapitalistyczną stają się rządzone twardą ręką Chiny, i nie potrzebują już kupować od nas sznurka, wręcz przeciwnie, to my za ten sznurek zapłacimy.
Histeria islamskiego niebezpieczeństwa przesłania o wiele większe niebezpieczeństwo przejęcia dyktatury nad światową gospodarką przez rząd w Pekinie.
Być może jest już za późno by odwrócić ten proces, jednak jak mówił Poeta "lawina bieg od tego zmienia po jakich toczy się kamieniach". Naturalnym konkurentem i przeciwwagą dla Chin są Indie, przeżywające zresztą obecnie odrodzenie buddyzmu, zarówno jako religii jak i siły społeczno-politycznej. Kraj nazywany "największa demokracją świata" przy wszystkich swoich mankamentach jest dla nas kierunkiem do współpracy gospodarczej i politycznej.
Przeciwwaga szybko rozwijających się i mających wsparcie na arenie międzynarodowej Indii może być najlepszym środkiem nacisku na Pekin w kwestii praw człowieka w ogólności czy praw Tybetańczyków, w tym, praw religijnych w szczególności. A także głównym kontr-biegunem świata w XXI wieku. Siłą podobną do tej jaką były Stany Zjednoczone dla ZSRR w XX wieku. Dla nas europejczyków jest trudnym do pojęcia, ze w erze post-sowieckiej przestajemy być centrum świat, zarówno jako centrum tym światem rządzącym jak i centrum głównego konfliktu czy rywalizacji w skali globalnej. Być może jednak pogodzenie się z faktem, że po stuleciach sprawowania dominacji Europa staje się peryferium i przewartościowanie całej polityki, tak poszczególnych krajów jak i UE jako całości (i Stanów Zjednoczonych) jest jedynym możliwym i dającym szansę na zachowanie jakiejkolwiek roli i znaczenia. Być może jedynie zbudowanie sojuszu gospodarczego i ekonomicznego opartego o demokratyczne Indie, Republikę Południowej Afryki, Brazylię i ich regionalnych sprzymierzeńców jest szansą by XXI-y wiek spełnił nadzieje rozbudzone przez upadek dyktatur sowieckich w Europie. Nadzieje by XXI wiek był wiekiem większej wolności, demokracji, sprawiedliwości i dobrobytu.
Wy maga to rzecz jasna porzucenia, ostatecznego porzucenia post-kolonialnych mrzonek które manifestują się poprzez kolejne wojny na Bliskim i Środkowym Wschodzie czy działania (dziś głównie korporacji a nie rządów) w Afryce. Czy taka zmiana jest możliwa? Na dzień dzisiejszy jest ona, mówiąc delikatnie „bardzo mało prawdopodobna”. Jednak jeśli sięgniemy pamięcią do lat osiemdziesiątych to znajdziemy tam powszechne przekonanie, że władza partii sowieckich trwać będzie jeszcze pokolenia....

Jest jeszcze jeden trudny do przewidzenia element tej układanki. W komunistycznej i podporządkowanej ZSRR Mongolii jeszcze w latach 30-tych na czele państwa stał Peldżidijn Genden, buddysta i komunista jednocześnie. W krajach Zachodu narasta obecnie, nie tylko nacjonalistyczna i konserwatywna, krytyka kapitalizmu i demokracji przedstawicielskiej. W ubiegłym roku, na Szczycie Laureatów Pokojowej Nagrody Nobla, usłyszeć można było z ust uczestników bardzo ostrą krytykę obecnego systemu społeczno-politycznego. Najdobitniej ujął to we właściwym dla siebie, lapidarnym stylu gospodarz szczytu pan prezydent Lech wałęsa, "Na pewno nie komunizm ale i nie kapitalizm".
Jego Świętobliwość Dalajlama, w wywiadzie udzielonym kilka lat temu, powiedział- "Jestem nie tylko socjalistą, lecz także nieco lewakiem, komunistą. W znaczeniu teorii ekonomii społecznej, jestem marksistą. Sądzę, ze jestem bardziej na lewo od przywódców chińskich. Oni są kapitalistami. „
Jako buddyści uznajemy, że oczywistym jest źródło problemów i panaceum na nie. Źródłem cierpienia są "trucizny umysłu". Trzy podstawowe negatywne emocje, dające początek wszystkim innym to niewiedza (obojętność), pożądanie (pragnienie) i awersja (nienawiść). Głównym motorem, motywatorem i skałą na której zbudowany jest zarówno kapitalizm, zachodni jak i chiński, jest pożądanie. Pragnienie władzy, pieniędzy, znaczenia. Monolog Gordona Gekko z filmu "Wall Street" z hasłem "greed is good" jest tego kwintesencją. Antidotum, najskuteczniejszym antidotum na wszystkie negatywne emocje i ich skutki jest bodhiczitta (współczucie), zarówno na poziomie indywidualnym jak i społecznym.
Od naszej umiejętności zwrócenia się do owego antidotum zależy czy XXI-y wiek przejdzie do historii jako wiek postepu demokracji, pokoju i sprawiedliwości czy jako wiek końca demokracji, pokoju i sprawiedliwości a wzrostu przemocy i znaczenia dyktatur.
Andre Malraux stwierdził kiedyś, że wiek XXI będzie wiekiem religii albo nie będzie go wcale. We wrześniu w Warszawie mogliśmy zobaczyć taką właśnie religijność będącą odpowiedzią na wyzwania współczesności. Mówiący zgodnym, krytycznym głosem przywódca buddystów J. Św., muzułmanin prof. Muhhamad Yunus Dalajlama, chrześcijanki Mairead Corrigan i Betty Williams, które we wspólnym ruchu pokojowym zjednoczyły protestantów i katolików na trzy dni tworzyli w sali kongresowej sojusz będący odpowiedzią na wyzwania jakimi są groźba chińskiej dominacji, narastające fanatyzmy narodowe i religijne. Tworzenie takiego sojuszu każdego dnia, przez nas wszystkich i związana z tym zmiana społecznej mentalności, jest jedyną możliwą odpowiedzią na proces jakiego symbolem jest budowa lotniska w Bhairawa.

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer