Buddyzm narzędziem w walce o dominację w Azji

Buddyzm tybetański powinien dostosować się do społeczeństwa socjalistycznego, połączyć z chińska kulturą i dostosować do chińskich warunków narodowych, powiedział podczas wykładu w Centrum Badań Tybetologicznych w Pekinie, 8-ego listopada Gjalcen Norbu, "mianowany" przez władze Chińskiej Republiki Ludowej na stanowisko Panczenlamy.
Gjalcen Norbu wygłosił wykład otwierający "Seminarium Interpretacje Doktryny Buddyjskiej", odbywające się po raz ósmy. Tematem seminarium w tym roku było "Buddyzm tybetański i czystość myśli".
Działania reżimu Chińskiej Partii Komunistycznej wobec religii mają dwojaki charakter ale jeden cel-bezwzględne podporządkowanie władzy państwowej sfery religijnej, decydowanie zarówno o nominacjach jak i o doktrynie.

Z jednej strony są bezwzględne represje wobec każdego kto nie poddaje się pełnej kontroli kompartii, tak jak spotkało to czlonków Falun Gong, jak dotyka to wielu buddystów (zwłaszcza w Tybecie) i chrześcijan. Z drugiej strony funkcjonuje "patriotyczny" kościół katolicki, w pełni kontrolowany przez rząd w Pekinie i historię XI Panczenlamy. Pokazującą też w jakich kategoriach myślą i działają chiński władze.
W buddyzmie tybetańskim szczególną rolę pełni nauka o "tulku"- wysoko Urzeczywistnionych mistrzach, którzy świadomie wybierają swoje kolejne wcielenie. Są oni przez swoich uczniów i wyznawców nazywani często "Żywymi Buddami". Z czasem, wraz ze wzrostem znaczeni buddyzmu i roli tulku, zaczęli oni skupiać również władzę świecką. Co wykształciło w Tybecie szczególną formę teokracji, w której przyszły władca był wybierany w wieku 3 lat i następnie intensywnie szkolony.
Godlo demokratycznego Tybetańskie Rządu Na UchodźstwieNajważniejszym tulku, mającym władzę świecką nad Tybetem pozostawał przez stulecia Dalajlama. Przebywający na wygnaniu J. Św. XIV Dalajalma Tenzin Gyatso, zrezygnował kilka lat temu z wszelkich funkcji świeckich na rzecz wybieranego demokratycznie parlamentu i rządu emigracyjnego. Jest jednak nadal dla większości Tybetańczyków najwyższym autorytetem duchowym ale i politycznym. Celem rządu w Pekinie jest sprawowanie kontroli nad kolejną inkarnacją Dalajlamy.
Panczenlama, drugi w "hierachi", jest tu bardzo istotny, bo to on nadzoruje i kontroluje proces odnajdywani kolejnej inkarnacji Dalajlamy.
Tak wiec kiedy w 1995 roku Dalajlama potwierdza wybór Gendun Czokji Nima jako inkarnacji Panchenlamy zostaje on zatrzymany przez chińskie władze i znika bez śladu, natomiast rząd ChRL mianuje na stanowisko odnalezionej inkarnacji Gjalcena Norbu, chłopca z tej samej wioski, którego ojciec jest członkiem partii komunistycznej.
Znaczenie buddyzmu tybetańskiego zaczęło wzrasta również w samych Chinach. Co ciekawe tak w ChRL jak i w demokratycznej Republice Chińskiej (Tajwan), którą regularnie odwiedza J. Św. XIV Dalajlama.
"Chiński" albo "fałszywy" (jak o nim mówią Tybetańczycy) Panczenlama jest kluczową postacią w programie podporządkowania buddyzmu władzy Komunistycznej Partii Chin.
Gjalcen Norbu jest promowany na oficjalnym rządowym portalu na temat Tybetu tibet.cn, ktory szeroko informuje o jego aktywnościach czy takich działaniach władz ChRL jak Międzynarodowe Forum Buddyjskie czy otwarcie muzeum kultury tybetańskiej. Łączone zawsze z podkreślaniem, że Tybet jest i był zawsze częścią Chin.
Sprawa ta jest jednak również częścią jeszcze szerszego planu czy szerszej rozgrywki. Większość z 450 mln buddystów mieszka w Azji. Pogranicze chińsko-indyjskie z Himalajami, Azja Poludniowo-Wschodnia z krajami w których buddyzm jest religia państwową czy Sri Lanka to regiony nie tylko dominującego buddyzmu ale też konfliktów chińsko-indyjskich.
W Azji cały czas, związki nie tylko buddyzmu ale wszelkich religii z polityka i ich wpływ na życie społeczne, są o wiele większe niż w Europie. Czy to ruch przechodzenia dalitów (:niedotykalnych") na buddyzm, zapoczątkowany przez dr Ambedkara, czy to hindutwa z ktorej wywodzi się obecny premier Republiki Indii, Narendra Modi, czy to specyficzna forma sukcesji w Mjanmie, przez eksterminację poprzednika i jego rodziny.
Propagandowa "soft power", przedstawienie swojego kraju jako patrona i obrońcy buddyzmu (co w buddyzmie ma długa tradycję, począwszy od króla Aśoki Wielkiego) jest istotnym elementem walki o dominację w Azji i summa sumarum-w świecie.
Sprawa Tybetu będzie nabierać na znaczeniu wraz ze zrostem problemów ekologicznych, takich jak brak wody. To w Tybecie maja swoje źródła rzeki zaopatrujące w wodę Azję. Kontrola nad Tybetem to kontrola nad największymi zasobami wodnymi na świecie. Coraz poważniej wyglądają chińskie plany zmiany biegu tych rzek i skierowanie zasobów wodnych, dotychczas zaopatrujących południe Azji, do Chin. Jest to coś, czego borykające się z kryzysem wodnym Indie, nie zaakceptują, nawet za cenę wojny. Kryzys wodny w tym rejonie może tez skonfliktować Chińską Republikę Ludową z jednymi z niewielu sojuszników- Majnmą (Birmą) i Tajlandią. Oba te, buddyjskie do bólu kraje, rządzone są przez reżimy które miały swój rozdział "realnego socjalizmu" a obecnie to mieszanka brutalnej i skorumpowanej dyktatury inspirowanej systemem sowieckim lub nazistowskim z ortodoksyjnym buddyzmem.
Postać "partyjnego" Panczenlamy, członka Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin i wiceprzewodniczącego Chińskiego Stowarzyszenia Buddyjskiego, dającego buddyjska legitymizacje rządowi KPCh może odegrać znaczącą rolę w konflikcie o dominację w Azji.
Od Korei Północnej i Japonii, poprzez Morze Południowo-Chińskie i Azję Poludniowo-Wschodnią po pogranicze indyjsko-chińskie i Kaszmir, mamy do czynienia z mniej czy bardziej otwartym i mniej czy bardziej intensywnym konfliktem, w którego tle jest panowanie w Azji.
W całym tym rejonie mamy też już od kilku lat intensywny wyścig zbrojeń. Global Fire Power, światowy indeks siły militarnej wśród najpotężniejszych armii świata świata wymienia oczywiście Chińską Republikę Ludową (na trzecim miejscu) a też tuż za ChRL na miejscu 4 Republikę Indii. W pierwszej dwudziestce są też, zaangażowane w konflikty w Azji, obie Koree, Japonia, Indonezja i Wietnam. Potężnymi armiami, odgrywającymi też kluczową rolę w systemie politycznych tych krajów, dysponują Tajlandia i Mjanma (Birma).
W konflikt azjatycki zaangażowane są również Stany Zjednoczone i Rosja, pozostająca najważniejszym sojusznikiem Pekinu. Ubiegłoroczne wspólne manewry na Bałtyku marynarki wojennej ChRL i Rosji pokazały, niebezpieczeństwo jakim jest dla polski utworzenie wspólnej rosyjsko-chińskiej sfery wpływów w Europie, w oparciu o chińskie inwestycje gospodarcze (przebiegający przez Polskę Nowy jedwabny Szlak, wykupywanie na dużą skalę europejskich przedsiębiorstw) i rosyjska armię.


Polska nie posiada żadnej polityki, żadnego pomysłu jako państwo na relacje z krajami azjatyckimi i na swoją rolę i miejsce w kluczowym obecnie konflikcie na świecie w rejonie Indo-Pacyfiku. Obecne władze tkwią tu w jeszcze gorszym rozkroku niż poprzednie rządy-z jednej strony deklarując swoją wielką miłość i sojusz z USA a z drugiej entuzjazmując się perspektywą wybudowania w Polsce ważnego odcinka Nowego Jedwabnego Szlaku i sprzedaży jabłek do ChRL.

źródło:
Tibetan Review
tibet.cn
globalfirepower.com

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer