Ludy Rdzenne zyskują silniejszą pozycję w negocjaciach klimatycznych podczas Szczytu w Bonn (Cop 23)

Podczas ostatniego Szczytu klimatycznego w Bonn przedstawiciele ludów tubylczych odniosły duży sukces, ponieważ rządy państw po raz pierwszy uznały społeczności rdzenne, jako te, które mogą odgrywać wiodącą rolę w ochronie lasów i utrzymaniu globalnych temperatur na bezpiecznym poziomie.

Długo marginalizowane i często kryminalizowane w swoich krajach ojczystych, "pierwsze narody" - jak sami siebie często określają - osiągnęły również przełom w zakresie oficjalnego międzynarodowego uznania ich praw, autonomii i udziału w negocjacjach.
To znaczny progres. Lasy, które znajdują się pod opieką tych społeczności magazynują ogromną ilość węgla. Jednocześnie ludzie ci często zmuszeni są bronić tych lasów.
"Jest to zwycięstwo narodów tubylczych, które zawsze walczyły o uznanie naszych praw jako sposobu ochrony lasów i walki ze zmianami klimatycznymi. To duży postęp ", powiedział Juan Carlos Jintiach z Coica, grupy reprezentującej społeczności tubylcze w Amazonii.

Przez większość ostatnich 20 lat grupy tubylcze na konferencjach były jedynie niezadowoloną, żałosną obecnością na pograniczu rozmów klimatycznych, które przedstawiano przede wszystkim jako ofiary, ale stopniowo to się zmieniało wraz z rosnącą liczbą badań wskazujących na to, że poszanowanie terytorialnych praw społeczności rdzennych do ziemi jest jednym z najbardziej opłacalnych sposobów sekwestracji węgla.

Wprawdzie podczas porozumienia w Paryżu w 2015 r. uznano wkład wiedzy tubylczej w radzeniu sobie ze zmianami klimatu, to dopiero dokument zatwierdzony w Bonn w listopadzie 2017 r. poszedł jeszcze dalej, uznając, że kraje "powinny, podejmując działania w zapobiegające zmianom klimatu, szanować, promować i rozważać swoje zobowiązania wobec praw rdzennej ludności i lokalnych społeczności."

Porozumienie proponuje także większy udział rdzennych społeczności w "rolach przywódczych" i wspomina, że będzie to miało wpływ na budżet, otwierając możliwość objęcia ich Zielonym Funduszem Klimatycznym.

"Pokazuje to, że społeczność międzynarodowa coraz częściej uznaje sposoby, w jaki ludy rdzenne i społeczności lokalne zarządzają swoimi ziemiami i terytoriami i że owe sposoby mogą być ważnym rozwiązaniem problemu zmian klimatu, ponieważ pomagają chronić lasy i inne zasoby naturalne. Teraz po raz pierwszy UNFCCC [Konwencja Narodów Zjednoczonych w Sprawie Zmian Klimatu] ustanawia konkretne mechanizmy z funduszami przeznaczonymi na wsparcie tych starań ". – Powiedział Penny Davies z Fundacji Forda.

Clare Shakya z Międzynarodowego Instytutu ds. Środowiska i Rozwoju powiedziała, że nowe mechanizmy uczestnictwa ludów rdzennych nie powinny być jednak wykorzystywane do przekierowywania ich głosów poza główną debatę.
"To ważny krok naprzód, ale tylko wtedy, gdy naprawdę oznacza to, że słucha się rdzennych i lokalnych społeczności, a ich wiedza jest uznawana" - powiedziała.
Dodała też, że: "Ta decyzja jest okazją do upewnienia się, że zostaną wprowadzone rozwiązania w zakresie przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Podczas tego spotkania klimatycznego wielu przedstawicieli krajów rozwijających się powiedziało, że odgórne reakcje na przeciwdziałanie zmianom klimatycznym faktycznie ich marginalizują. Dzisiejsza decyzja to szansa, aby to zmienić."

Nawet Chiny, które chcą być liderem w dziedzinie klimatu, złagodziły swoją pozycję w zakresie praw ludów rdzennych, od dawna kształtowaną niepokojami Pekinu o ruchy separatystyczne w Tybecie, Sinkiangu i Mongolii Wewnętrznej.
Rządy powinny teraz być zobowiązane do rozmawiania ze społecznościami tubylczymi przy opracowywaniu krajowych celów klimatycznych, chociaż ich wpływy nadal pozostaną widoczne.

Pojawiły się także krytyczne głosy w związku z systemem handlu emisjami. Niektórzy przedstawiciele społeczności rdzennych ostro krytykują kładzenie nacisku w walce ze zmianami klimatu na handel emisjami, ponieważ prowadzi to do utowarowienia lasów i innych ekosystemów. Obawiają się, że może to otworzyć korporacjom, często mającym silne wpływy w rządach, furtkę do zawłaszczania ich terytoriów i tym samym ekonomicznej kolonizacji, co może przyczynić się do dalszej erozji ich wspólnot i kultur.
Dallas Goldtooth wywodzący się z plemion północnoamerykańskich Indian Mdewakanton Dakota oraz Dińez, przedstawiciel Indigenous Environmental Network powiedział: "Podczas konferencji COP 23 podjęto dyskusję na temat łagodzenia zmian klimatycznych i wdrażania porozumień zawartych w Paryżu podczas COP 21. Trzeba się było namocować, aby partie i państwa narodowe podjęły szczere kroki potrzebne do rozwiązania problemu chaosu klimatycznego, który obserwujemy na całym świecie. Większy nacisk kładzie się jednak na zwiększanie monetyzacji lasów i handlu emisjami, niż na zmniejszenie produkcji paliw kopalnych, a rdzenni ludzie znajdują się w samym środku tego procesu. Potrzebujemy międzynarodowej solidarności, by zatrzymać paliwa kopalne w ziemi i odrzucić handel emisjami dwutlenku węgla jako, rozwiązania klimatycznego. Musimy użyć naszej potęgi jako obywateli świata, aby chronić prawa tubylców, zająć się chaosem klimatycznym i bronić świętej integralności Matki Ziemi. Mocno wierzę w zbiorową moc nas wszystkich, aby dokonać zmian, które musimy zobaczyć."

Isabella Zizi wywodząca się z plemion północnoamerykańskich Indian Czejenów Północnych oraz Arikara i Muskogee, przedstawicielka tubylczej organizacji Idle No More SF Bay powiedziała: "My jako rdzenni mieszkańcy rozumiemy, że niewłaściwe jest utowarowienie praw natury i praw Matki Ziemi. To zakłóca jej naturalny system, kiedy rośliny są modyfikowane genetycznie, a nasze prawa do powietrza i wody są sprywatyzowane przez tych, którzy utracili pierwotne nauki. Wzywamy naszych braci i siostry z całego świata, aby przyłączyli się do tego ruchu oporu w swoich wspólnotach, nie tylko na ulicach, ale także w lokalnych urzędach. Nadszedł czas, aby przestać krzywdzić rdzennych mieszkańców z północy i południa i uznać ich tradycyjną wiedzę ekologiczną. Możemy być rozwiązaniem, aby stworzyć zrównoważone życie dla całej ludzkości."

***

Podstawową kwestią w polityce zmian klimatycznych jest ograniczenie presji na zasoby energetyczne spoczywające w ziemi oraz na ekosystemy. Wydobycie złóż ropy, węgla, gazu łupkowego, łupków bitumicznych, czy rud uranu powoduje poważne szkody w ekosystemach, których ludzie rdzenni są integralną częścią. Skażenie środowiska wywołane aktywnością górniczą dotyka ich w sposób szczególnie silny. Dotyczy to także wydobycia metali nieżelaznych i metali ziem rzadkich wykorzystywanych w produkcji baterii słonecznych i samochodów elektrycznych.
Ważne jest jasne określenie celów, które nie mogą być osiągnięte, jeśli ich realizacja przyczynia się do dewastacji całych ekosystemów, np. budując wielkie elektrownie wodne na rzekach, jako źródła „czystej” energii, co nie jest prawdą, ponieważ oprócz niszczycielskiego wpływu na ekosystemy dolinowe zapory wodne przyczyniają się do emisji metanu ze spiętrzonych zbiorników, a metan jest 40 razy silniejszym gazem cieplarnianym niż CO2.
Pokazuje to, że polityka klimatyczna może być bardzo pokrętna i przynosić tyle samo szkód przyrodzie i ludziom, co jej brak, jeśli nie zostaną określone jasne kryteria, na jakich ma się opierać, aby służyła autentycznie rozwiązaniom kryzysu, w jakim znalazła się nasza planeta.

Ludy rdzenne z całego świata, oprócz odwiecznych sposobów harmonijnego zarządzania ekosystemami, które można w połączeniu ze współczesną nauką nawet udoskonalać, mają światu do zaoferowania także inne nauki. Przypominają w nich o naszej więzi z naturą oraz pouczają, że konsumpcjonizm jest głównym powodem globalnego chaosu w którym tkwimy, zaś kryzys klimatyczny to fizyczny objaw kryzysu duchowego ludzkiego rodzaju.

Opracowanie: Tomasz Nakonieczny

Źródła:
theguardian
Indigenous Rising
Amazon Watch

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer